#1 Cudowna samotność.
Uwielbiam te chwile, kiedy jestem sama. W domu nikt nie chodzi, gdzieś za godzinę ptaki zaczną śpiewać, a miasto za trzy godziny wróci do codziennej monotonności. Cisza pozwala mi spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy, daje odpocząć od ciągłego natłoku spraw i problemów. Nikt niczego ode mnie nie wymaga. Mogę godzinami milczeć.
Ciszę uważam za pozytywnego przyjaciela, z którym chcę spędzać czas, bo ''karmi" moją duszę.
Siedzę na parapecie, patrząc za okno. Nic nie muszę, nie muszę nikogo udawać ani przed niczym uciekać.
Co jakiś czas każdego z nas dopada bezsenność. Jednak te noce najlepiej się zapamiętuje.
Może doceniasz te chwile samotności, może też korzystasz z każdej minuty, podczas gdy w ciągu dnia zdarza Ci się je marnować.
Przez głowę przebiegają setki myśli, może nie włączę dzisiaj telefonu? Cisza będzie trwać też w ciągu dnia. Mam tyle książek do przeczytania, mnóstwo do nauczenia się, a jednak nie robię nic, bo nic nie muszę w nocy.
Cisza sprawia, że wszystkie moje myśli zbierają się w sensowną całość, niestety są tak ulotne. Tak szybko jak się pojawiają, tak szybko znikają. Gromadzą się nowe, często jest ich tak wiele, że pewnie stanowiłyby niezły materiał na książkę.
Wszystko na raz. Wszystko i nic.
#2 Ciemność sprzyja otwieraniu się.
Kolejny raz nie mogę zasnąć, rozmyślam nad tym, że nawet jeśli wyjechałabym gdzieś to i tak zabiorę tam siebie, swoje problemy i przeszkody.
Nocą wszystko zamiera, nawet ja, chociaż nie lubię się do tego przyznawać. W dzień wykonujemy wszystko w biegu; obiad w biegu, praca w biegu, śniadanie zapomniane, wakacje w biegu, szkoła w biegu. Wszystko w cholernym pędzie nie wiadomo za czym. Ja też biegnę, przecież muszę się dostosować do zakręconego świata.
Nie muszę przeżyć pięćdziesięciu lat, by wiedzieć o co w życiu chodzi.
Nie muszę czuć, że moje oczy widziały już wszystko, żeby poczuć wewnętrzne szczęście.